piszemy tu o nowych mediach, designie, technologiach, marketingu, sztuce, pogodzie, naszej pracy i wielu innych tematach. poczytaj.
nieinwazyjny jak alior
Kilka dni temu wszystkie branżowe media obiegła informacja o tym, że nowy Alior Bank stawia na nieinwazyjne formy reklamy. Bez zbędnego owijania w bawełnę cytowany w press releasie był sam prezes, który pokazał jak rozumie meandry marketingu interaktywnego i wczuwa się w rolę internautów reagujących alergicznie na tego typu formy.
Ucieszyłem się bardzo, bo od dawna uważam, że ten problem to trup w szafie naszych mediów internetowych. A dzisiaj, na gazeta.pl dane mi było obejrzeć te hucznie zapowiadane reklamy. Wyglądają tak:
“help me, you’re my only hope”
O samych wyborach pisać nie będziemy, bo zostało i będzie powiedziane znacznie więcej niż wszystko. Natomiast jest coś co wczoraj mocno wcisnęło mnie w fotel, kiedy zarywałem nockę obserwując podliczanie wyników:
Księżniczka Lea komentuje w CNN? Takim geekom jak ja ciarki po plecach przechodzą z podniecenia, podczas oglądania tego typu nowinek technologicznych w komunikacji. Ciekawe czasy.
–
Aktualizacja: Moją laicką ekscytację szybko ostudziło kilku kolegów, którzy są bardziej na bieżąco z kwestiami dotyczącymi istot pozaziemskich, teleportacji i hologramów. Sieć też jest pełna rozmaitych dementi, a ja polecam szczególnie jedno.
kawałek effie
W tegorocznym rozdaniu Effie wielkim zwycięzcą okazał się Starcom, zdobywając największą ilość nagród. Serdecznie gratulujemy i cieszymy się, że do jednej z nich przyłożyliśmy rękę, tworząc serwis i aplikację akcji “List od Świstaka”. To tak jakby jeden daszek z E nam przypadł, nie? No, może sam odblask…
U.Z.A.
Mówiąc krótko: Ucieczka Z Akademika. Latem wygraliśmy przetarg, w wyniku którego współpracujemy z Unilever przy marce Knorr. O tym projekcie napiszemy jeszcze sporo ale nie chcemy psuć zabawy, więc… grajcie!
wolę bez zmyłki
We wczorajszej Wyborczej Vadim Makarenko pisze o “Reklamach ze zmyłką”. Tytułowa zmyłka to wszystkie te “nie-reklamy”: teasery, fałszywe komunikaty, podszywanie się pod przekazy medialne, itp. Temat mi bliski, bo od dawna powracający w przemyśleniach dotyczących własnej wizji współczesnej reklamy i jej przyszłości.
Stawiając się w roli konsumenta, od zawsze tego typu ściemniane przekazy wzbudzały moją niechęć i frustrację. Po drugiej stronie reklamowej barykady taka komunikacja jest jednak często doceniana, podziwiana, wręcz uważana za szczyt kreatywności i adekwatnie nagradzana. W branży reklamowej panuje kult przyciągania uwagi konsumentów, niezależnie od sposobu. Te wszystkie popularne powiedzonka typu “nie ważne co mówią, ważne żeby mówili” czy “wyróżnij się albo zgiń” jeszcze mocniej utwierdzają w przekonaniu, że każda metoda na przechwycenie ludzkich myśli jest dobra. Wszystkie chwyty dozwolone.
Błędne koło - odbiorcy coraz bardziej nerwowo i alergicznie reagują na reklamę (artykuł przytacza odpowiednie liczby), więc marketerzy rękami i głowami agencji próbują się przedrzeć do ich świadomości w zakamuflowany sposób. Tylko czy w efekcie więcej osób powiąże fałszywą kradzież diamentów z nowym szamponem przeciwłupieżowym czy też z przykładem na bezczelność podstępnej reklamy oraz zmanipulowanie współczesnych mediów? Koło się zamyka, reklama zyskuje kolejnych wrogów.
Tymczasem przykłady najbardziej efektywnych strategii promocyjnych ostatnich lat niewiele mają wspólnego z metodą “konia trojańskiego”, a znacznie więcej z uczciwym, solidnym, wręcz naiwnym informowaniem o zaletach swoich produktów oraz dialogiem z jego odbiorcami. Każdy z nas ma na to swoje przykłady - marki, którym ufa, które ceni i wybiera. Bo zwracanie uwagi nie wystarczy, celem jest budowanie zaufania i trwałej więzi. Najgłośniejszy gość na imprezie niekoniecznie jest najbardziej lubianym i słuchanym, mimo że sam się bez wątpienia za takiego uważa.
Są jednak marki, które skutecznie stawiają na pewną grę z konsumentem i drażnienie jego apetytu w nietypowy sposób. Wystarczy zaobserwować działania Apple przed wypuszczeniem nowych produktów, kampanie hollywoodzkie towarzyszące głośnym premierom filmowym czy np. Whopper Freakout. Mogą sobie na to pozwolić. Ludzie, z którymi się bawią w przebieranki i niedomówienia od dawna znają ich marki oraz ich produkty, więc chętniej podejmą zabawę i strategia teasingu odniesie swój efekt. Może nawet wybaczą wpadkę.
Kiedy nie mamy jednak komfortu pracy dla marek z solidnym i wiernym ‘fanbase’ warto opowiadać konsumentom o produktach naszych klientów “bez owijania w bawełnę”. Jestem zwolennikiem kreacji, które nie ukrywają swojego charakteru, a angażują odbiorców przez to że są ciekawe, nietypowe i unikalne. Efekt? Czasem przekracza nawet nasze własne oczekiwania. Eccoworld naszego autorstwa wygenerował zaskakujący ruch wirusowy z całego świata, a przecież to typowo produktowa strona, która już na poziomie URLa sugeruje co jest na rzeczy. Doskonałe ostatnie kampanie cyfrowe Uniqlock, Ikea czy Orange pokazują że zainteresowanie odbiorców można wzbudzić bez chowania produktu pod dywan.
Podczas gdy wielu uważa “reklamową zmyłkę” za kij umiejętnie wetknięty w mrowisko, mi ona bardziej przypomina trochę cięższy oręż. Miecz obosieczny.
czołówka
Gratka dla wszystkich kinomaniaków, którzy oprócz właściwej części filmu zwracają też uwagę na to co jest na jego początku. The art of the title sequence prezentuje obfitą galerię czołówek filmowych. Między innymi znajdziemy tutaj takie klasyki jak: Fight Club, The Incredibles, Stranger than fiction, ale także znane i lubiane seriale: Lost, Dexter, Six feet under i wiele, wiele innych. Mocno inspirujący serwis przypominający, że nawet takie rzeczy jak lista płac można zaprezentować z pomysłem.
blog.kreate.pl
Zawsze brakowało mi strony, na której w jednym miejscu można zobaczyć jakie ciekawe projekty “wizualne” powstają w Polsce. Dlatego ruszył blog.kreate.pl zbierający polskie projektowanie graficzne, animację, fotografię, ilustrację, reklamę, typografię, webdesign, wzornictwo i kto wie co jeszcze…
t-uesday
Nasi sympatyczni i przedsiębiorczy koledzy z holahola wraz z równie miłym i uzdolnionym (oraz skolegowanym) Janem K stworzyli nową inicjatywę pod tytułem t-uesday. W skrócie polega ona na tym, że w każdy wtorek publikują nową koszulkę i przez cały tydzień (nim pojawi się kolejny wtorek, a z nim… zgadliście! - nowa koszulka) można ją kupić po specjalnej cenie.
A dzisiaj jest właśnie wtorek.
san francisco
Ecco World dostało nominację w kategorii ‘video’ na festiwalu Flashforward2008 San Francisco. Ten festiwal to jedna z najstarszych imprez tego typu w branży webowej, dlatego taka nominacja to dla nas nobilitacja i radocha. Kilka lat temu mieliśmy już okazję walczyć o gumową strzałeczkę z md-extreme. Wtedy się nie udało, może teraz?





© 2006 by